Kobieto ! puchu marny! ty wietrzna istoto!
Postaci twojej zazdroszczą anieli,
A duszę mas gorszą, gorszą niżeli!
Przebóg! Tak ciebie oślepiło złoto!
Tak wołał Gustaw w IV części „Dziadów” Adama Mickiewicza, co było wyrazem nieszczęśliwej miłości, jaką poeta obdarzał Marylę Wereszczakówną. W następnych latach autor „Dziadów” przestał cierpieć, w późniejszych latach to raczej kobiety przez niego cierpiały.
Kobieta nie jest wcale „puchem marnym”, jest to istota zdecydowana, mądra, wiedząca czego chce. Uważa się błędnie, że przez wieki całe była „kurą domową” i dopiero w naszych czasach przywrócono jej godność. Aczkolwiek nie we wszystkich krajach, z Polską włącznie, co widać na przykładzie Waszczykowskich i innych.
Kobiety już dawno rządziły same i to bez męskiej pomocy. I wówczas świat był o wiele lepiej rządzony. Tyle, że to było tak dawno, iż wydaje się bajką. Matriarchat to bardzo ciekawa epoka historyczna. Za pierwszą formę rozwoju społecznego uznawano heteryzm żywiołowy. Polegał na współżyciu wielu kobiet z wieloma mężczyznami. Takie czasy hippisowskie przed wieloma laty. Później była epoka prawa macierzyńskiego. To czas pełnego matriarchatu, w którym mężczyźni zajmowali podrzędną rolę. Pojawiła się jednak instytucja małżeństwa, w którym kobieta współżyła z jednym mężczyzną ale do niej należało dowodzenie. Mężczyzna zajmował się wojnami i łowiectwem, co trzymało go z dala od domu, aby nie przeszkadzał w rządzeniu. Rodzina i stada zwierząt były podporządkowane kobietom, a potomstwo uznawano w linii matki. Kultura matriarchalna cechowała się głębokim humanizmem. Była to epoka dobrobytu i pokoju. Władza społeczna i polityczna należała do kobiet. Zbieractwem zajmowały się kobiety, mężczyźni zaś łowiectwem.Matriarchat trwał około 30 000 lat. Przejawiał się w ideologicznym systemie rządzenia, który nosił charakter religijny i wyrażał się w kulcie bogiń.
Pojawiła się wtedy idea Wielkiej Bogini, która była Bogiem naczelnym. Jako Magna Mater – Wielka matka rządziła całością, była boginią życia, śmierci i odrodzenia. Obejmowała swoim panowaniem życie roślin, zwierząt i ludzi. Zarządzała wegetacją, naturą, a jej macica tkwiła w ziemi, która rodzi bez przerwy wszelkie formy życia. Ale nadeszły ciężkie czasy. W niektórych krajach średniowiecze trwa po wiek XXI.
Prawo głosu kobiety zaczęły otrzymywać w XX w. Najpierw prawo głosu otrzymały w Finlandii - rok 1906.Od 1918 mogły głosować w Wielkiej Brytanii (ale dopiero od 30. roku życia), W Polsce od 1919. W USA od 1920. We Francji doczekały się one tego dopiero w roku 1944, we Włoszech w 1946, w Szwajcarii w 1971, Portugalii w 1974 - po pokonaniu Salazara. Najbardziej „prokobieca” jest Skandynawia.
Poeta francuski Charles Baudelaire (polskie korzenie) pisał, że kobieta jest zaproszeniem do szczęścia, bo świat bez kobiet byłby jak ogród bez kwiatów.
Julian Tuwim:
Od grzechu zaczął się jej świat,
A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
Jest więc odtąd na wieki i grzeszna, i święta,
Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza,
I gołąb i żmija, i piołun i miód,
I anioł i demon, i upiór i cud,
I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna,
Początek i koniec – kobieta, acha!
Kobieto! Z czci odarta!
Ty wieczna istoto!
Postaci twej zazdroszczą anieli.
Maszerowałaś w proteście nie o złoto
Ale po to
Aby nie wpaść
W średniowieczne błoto!
Kobieta dla piszącego te słowa nie jest wcale „puchem
marnym”. Jest to istota zdecydowana, wie czego chce i tak dzieje się od
wieków. Uważa się błędnie, że przez wieki całe była „kurą domową” i dopiero w
naszych czasach przywrócono jej godność. Jest to nieprawda . Niech kobiety
rządzą nami, co nie znaczy, że każda kobieta do tego się nadaje.
Kobiety już dawno rządziły same i to bez męskiej pomocy. I
to właśnie wówczas świat był o wiele lepiej rządzony. Tyle, że to było tak
dawno, iż wydaje się bajką.
Matriarchat to
bardzo ciekawa epoka historyczna.
Za pierwszą formę rozwoju społecznego uznawano heteryzm
żywiołowy. Polegał na współżyciu wielu
kobiet z wieloma mężczyznami. Takie czasy hippisowskie przed wieloma laty.
Później
była epoka prawa macierzyńskiego. To czas pełnego matriarchatu, w którym
mężczyźni zajmowali podrzędną rolę. Pojawiła się jednak instytucja małżeństwa,
w którym kobieta współżyła z jednym mężczyzną. Panowała jednak kobieta.
Mężczyzna zajmował się wojnami i łowiectwem, co trzymało go z dala od domu, aby
nie przeszkadzał w rządzeniu. Rodzina i stada zwierząt były podporządkowane
kobietom, a potomstwo uznawano w linii matki.
Kultura matriarchalna cechowała się głębokim humanizmem.
Była to epoka dobrobytu i pokoju. Władza społeczna i polityczna należała do
kobiet. Zbieractwem zajmowały się kobiety, mężczyźni łowiectwem.
Matriarchat trwał około 30 000 lat. Przejawiał się w
ideologicznym systemie rządzenia, który nosił charakter religijny i wyrażał się
w kulcie bogiń.
Pojawiła się wtedy idea
Wielkiej Bogini, która była Bogiem naczelnym. Jako Magna Mater - Wielka matka
rządziła całością, była boginią życia, śmierci i odrodzenia. Obejmowała swoim panowaniem życie roślin,
zwierząt i ludzi. Zarządzała wegetacją, naturą, a jej macica tkwiła w ziemi,
która rodzi bez przerwy wszelkie formy życia. Elementy matriarchatu dostrzec
można w religiach - w judaizmie i chrześcijaństwie.
Również w religii starożytnej Grecji pobrzmiewały
elementy dawnego matriarchatu. Gaję uważano za matkę ziemię, boginię
wszystkiego, co rośnie. Była ona wszechmatką i zrodziła istoty ludzkie. Echa
dawnych bogiń przetrwały również w kulturach Celtów i Etrusków.
Jeszcze dziś w Chinach
mieszka społeczność Mosuo, która funkcjonuje na zasadach
matriarchalnych. Mężczyźni Mosuo nie należą do rodzin matek swoich dzieci. Żyją
w domach swoich własnych matek. Rolę ojców pełnią wobec dzieci swoich sióstr. W
tej kulturze nie istnieje małżeństwo. Kobiety i mężczyźni mogą nawiązać romans
z kim chcą. Najwyższą pozycję w domu zajmuje najstarsza kobieta - matka rodu. Inne
matriarchalne społeczności to m.in. Ajnowie w Japonii , na Oceanie
Spokojnym, w Indiach, niektóre
społeczności Bantu w Afryce. W Ameryce Północnej - wśród Indian.
Ongi kobiety odgrywały dominującą rolę. Były głowami
rodu, szamankami i kapłankami. Oddawano cześć boginiom, rodzicielkom świata,
które różnie nazywano w poszczególnych kulturach i religiach. Ich atrybutami
były: płodność, tajemnica nowego życia i rodzicielstwo.
Tak jak matriarchat ustępował stopniowo patriarchatowi,
tak religie pogańskie były wypierane przez religie monoteistyczne. I dopiero wtedy zaczęła zmieniać się rola kobiety w społeczeństwie. Ich wyższość nad
mężczyznami malała. Pozycję jej należną kobieta odzyskała dopiero dzięki rewolucji
francuskiej . Rewolucja francuska wprowadziła we Francji całkowite
równouprawnienie płci, dając kobietom te same prawa, co mężczyznom. Stan ten
trwał jednak zaledwie kilka lat.
Napoleoński kodeks cywilny pozbawiał kobietę prawa do
dysponowania majątkiem, nakazywał całkowite posłuszeństwo mężowi, nie dawał
właściwie żadnych szans rozwodu, kobieta nie mogła wystąpić samodzielnie do
sądu, itd. Jego postanowienia były rozpowszechnione przy udziale wojsk
zdobywającego Europę przez Napoleona Bonaparte i w niektórych krajach dotrwały
nawet połowy XX wieku.
Ale jednak z biegiem czasu zaczęto dostrzegać to, co jest
tak wielką siłą kobiety, co ją pozytywnie na tle mężczyzn wyróżnia: opiekuńczość, empatia, intuicja, ofiarność.
Prawo głosu kobiety zaczęły otrzymywać dopiero w XX w. W
1906 roku kobiety otrzymały prawo głosu w Finlandii, w 1918 w Wielkiej Brytanii
(ale dopiero od 30. roku życia), w 1919 w Polsce, w 1920 w USA. We Francji
doczekały się one tego dopiero w roku
1944, Włoszech w 1946, w Szwajcarii w 1971, Portugalii w 1974 , po pokonaniu
Salazara. Najbardziej „prokobieca” jest Skandynawia.
Prawo prawem, ale obyczaje, zwyczaje pachną dulszczyzną.
Widać to dzisiaj w podejściu części kleru do roli kobiety w naszym życiu.
Sojusz obecnej władzy III RP z Kościołem katolickim zagroził kobietom
bezwzględnym, karnym zakazem aborcji. Wydarzenie kuriozalne na cały
cywilizowany świat.
Poeta francuski ( polskie korzenie) Charles Baudelaire pisał, że kobieta
jest zaproszeniem do szczęścia, bo świat bez kobiet byłby jak ogród bez
kwiatów.
Poeta opiewając kobiece walory tak pisał czule o Ewie: „W
męskiej chęci dominacji, walki i udowodnienia czegoś za wszelką cenę, Ewa jest
niczym uderzeniem skrzydeł motyla pośród wybuchu męskich ambicji i ślepych
pragnień”.
Kobiety zaprowadzają ład tam, gdzie mężczyźni wprowadzili
chaos. Mężczyzna ma jedyną miłość - świat, podbić świat. Kobieta ma jedyny
świat - miłość.
Kobiety coraz częściej sięgają po władzę. W prezydenckich
fotelach obecnie zasiadają lub do nie
dawna zasiadały panie w Szwajcarii, na Litwie, Maltcie, w Kosowie, Korei Płd.,
Chile, Brazylii, Argentynie, Liberii, Republice Środkowoafrykańskiej. Na czele rządów stoją czy
też do niedawna stały panie w Norwegii, na Łotwie, na Jamajce, w Trynidad i Tobago, Peru, w Bangladeszu.
W naszym kraju
mamy w ostatnich dwóch latach dwie panie premier, jedna po drugiej, aczkolwiek najspokojniejsze
i najmądrzejsze były przed laty rządy pani premier Hanny Suchockiej,
późniejszej ambasador przy Watykanie; dziś wysoka figura w strukturach Unii
Europejskiej.
Kobieca umiejętność rządzenia nie wszystkim jest w smak.
Z różnych przyczyn. Politycznych, sekciarskich itd. Co nie znaczy, że każda
pani premier nadaje się na ten urząd. Bywa, że lepiej także i dla niej samej
byłoby, gdyby zajmowała się bardziej
przyziemnymi sprawami od rządzenia krajem.
Finał tekstu niech będzie pojednawczy dla konkurujących z
sobą pań o najwyższe fotele, choćby te poselskie. Zdarza się wszak, że jakaś
pani poseł wychodzi z roli kobiecej i płynie z niej krzykliwy strumień połajań
na prawo i lewo. Większość jednak pań -
to słodycz życia. Także politycznego.
Dla powszechnej zgody - wiersz Juliana Tuwima:
Od grzechu zaczął się jej świat,
A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
Jest więc odtąd na wieki i grzeszna, i święta
I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna.
Początek i koniec – kobieta, acha!
Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza,
I gołąb i żmija, i piołun i miód,
I anioł i demon, i upiór i cud.
Kobieto ! puchu marny! ty wietrzna istoto!
Postaci twojej zazdroszczą anieli,
A duszę mas gorszą, gorszą niżeli!
Przebóg! Tak ciebie oślepiło złoto!
Tak wołał Gustaw w IV części „Dziadów” Adama Mickiewicza,
co było wyrazem nieszczęśliwej miłości, jaką poeta obdarzał Marylę
Wereszczakówną. W następnych latach autor „Dziadów” przestał cierpieć i wtedy to raczej kobiety przez niego cierpiały.
Kobieta dla piszącego te słowa nie jest wcale „puchem
marnym”, jest to istota zdecydowana, mądra,
wiedząca czego chce. Uważa się błędnie, że przez wieki całe była „kurą domową”
i dopiero w naszych czasach przywrócono jej godność. Jest to nieprawda.
Kobiety już dawno rządziły same i to bez męskiej pomocy.
Właśnie wówczas świat był o wiele lepiej rządzony. Tyle, że to było tak dawno,
iż wydaje się bajką. Matriarchat to bardzo
ciekawa epoka historyczna.
Za pierwszą formę rozwoju społecznego uznawano heteryzm
żywiołowy. Polegał na współżyciu wielu
kobiet z wieloma mężczyznami. Takie czasy hippisowskie przed wieloma laty. Później
była epoka prawa macierzyńskiego. To czas pełnego matriarchatu, w którym
mężczyźni zajmowali podrzędną rolę. Pojawiła się jednak instytucja małżeństwa,
w którym kobieta współżyła z jednym mężczyzną ale do niej należało dowodzenie. Mężczyzna
zajmował się wojnami i łowiectwem, co trzymało go z dala od domu, aby nie
przeszkadzał w rządzeniu. Rodzina i stada zwierząt były podporządkowane
kobietom, a potomstwo uznawano w linii matki.
Kultura matriarchalna cechowała się głębokim humanizmem.
Była to epoka dobrobytu i pokoju. Władza społeczna i polityczna należała do
kobiet. Zbieractwem zajmowały kobiety,
mężczyźni łowiectwem.
Matriarchat trwał około 30 000 lat. Przejawiał się w
ideologicznym systemie rządzenia, który nosił charakter religijny i wyrażał się
w kulcie bogiń.
Pojawiła się wtedy idea Wielkiej Bogini, która była
Bogiem naczelnym. Jako Magna Mater – Wielka matka rządziła całością, była
boginią życia, śmierci i odrodzenia. Obejmowała swoim panowaniem życie roślin,
zwierząt i ludzi. Zarządzała wegetacją, naturą, a jej macica tkwiła w ziemi,
która rodzi bez przerwy wszelkie formy życia. Elementy matriarchatu widzimy w
religiach - w judaizmie i chrześcijaństwie. Ale to tylko szczątkowo, raczej
symbolicznie.
LILIT w żydowskiej tradycji kabalistycznej uchodzi za
pierwszą kobietę i jest symbolem walki o godność i szacunek dla kobiet.
Starożytni Hebrajczycy za swojego
głównego Boga uznawali boginię określaną jako królową niebios.
Kościół katolicki na piedestał wyniósł Maryję i
aczkolwiek nie odgrywa ona znaczącej
roli w Nowym Testamencie, to jednak stała się istotą drugą po Bogu. Można powiedzieć, że dano jej
aspekty dawnej bogini.
Również w religii starożytnej Grecji pobrzmiewały
elementy dawnego matriarchatu. Gaję uważano za matkę ziemię, boginię wszystkiego,
co rośnie. Była ona Wszech-matką, rodziła istoty ludzkie. Echa dawnych bogiń
przetrwały również w kulturach Celtów i Etrusków.
Jeszcze dziś w Chinach
mieszka społeczność Mosuo, która funkcjonuje na zasadach
matriarchalnych. Mężczyźni Mosuo nie należą do rodzin matek swoich dzieci. Żyją
w domach swoich własnych matek. Rolę ojców pełnią wobec dzieci swoich sióstr. W
kulturze tej nie istnieje instytucja małżeństwa. Kobiety i mężczyźni mogą
nawiązać romans z kim chcą. Najwyższą pozycję w domu zajmuje najstarsza kobieta
- matka rodu. Inne matriarchalne społeczności to m.in. Ajnowie w
Japonii , na Oceanie Spokojnym, w
Indiach, niektóre społeczności Bantu w Afryce. W Ameryce Północnej - wśród
Indian.
Ongi kobiety odgrywały dominującą rolę. Były głowami
rodu, szamankami i kapłankami. Oddawano cześć boginiom, rodzicielkom świata,
które różnie nazywano w poszczególnych kulturach i religiach. Ich atrybutami
były: płodność, tajemnica nowego życia i rodzicielstwo.
Tak jak matriarchat zaczął stopniowo ustępować patriarchatowi, tak religie pogańskie były
wypierane przez religie monoteistyczne. I wtedy dopiero zaczęła zmieniać się
rola kobiety w społeczeństwie. Ich wyższość nad mężczyznami malała.
Filozof Erich Fromm twierdzi, że mężczyźni mając kompleks
płodności wynikający z tego, że zazdroszczą kobietom możliwości rodzenia,
wykreowali teorię, według której świat został stworzony przez słowo, a nie
zrodzony przez kobietę.
W religiach monoteistycznych, w chrześcijaństwie,
judaizmie i islamie na pierwszym miejscu stawia się SŁOWO. Na początku było
słowo - czytamy w Ewangelii św. Jana. Kobieta zaczęła występować w roli
drugorzędnej, usługowej. I tak pozostało po dzień dzisiejszy. Także w polskim
Kościele katolickim, co jest - jak się wydaje - sprzeczne z przekazami
biblijnymi.
Otóż Pan Bóg stwarzając świat materialny, aby stworzyć
mężczyznę, posłużył się materiałem
stosunkowo prymitywnym, zwykłą gliną. Aby stworzyć kobietę, konieczny był jednak
materiał bardziej uszlachetniony. W rozmowie z Szatanem Ewa wykazała się
bystrością intelektu i wyraźnie zastanawiała się nad konsekwencjami swoich
działań. Adam natomiast usłyszał od niej polecenie, gdy podając mu jabłko
powiedziała: "Zjedz to!".
On zaś - wiadomo głupiec - bez dyskusji, bezmyślnie zjadł
. Co było potem - wiadomo.
Stworzenie, które ma więcej oleju w głowie, większą
ponosi odpowiedzialność i cięższą otrzymuje karę od niewykształconego głupca.
Ewa została podporządkowana Adamowi, co dla stworzenia bardziej
inteligentnego było oczywiście bardzo upokarzające. Oto jak mądra Ewa, mądra
kobieta została przez niego upokorzona już
na samym początku.
I jeszcze jeden
dowód na wyższość kobiety nad mężczyzną. Otóż człowiek zajmuje pozycję
pośrednią pomiędzy zwierzętami a aniołami. A kto bardziej przypomina anioła: mężczyzna
czy kobieta? Przecież nie chłop. Św.
Tomasz w "Summie teologicznej" przyznaje, że kobiety mają intuicję
bardziej rozwiniętą, a przez to bardziej przypominają (również i pod względem
intelektualnym) aniołów.
W pierwszych gminach chrześcijańskich kobiety mogły
pełnić ważne funkcje. Szczególną troską otaczano wdowy. W
XII i XIII wieku prężnie rozwijające się klasztory żeńskie dawały możliwość
kształcenia się wielu kobietom. Nawet w średniowieczu miały wpływ zarówno na
życie kościelne jak i polityczne.
Kobiety nie musiały wtedy przyjmować nazwiska swego męża
po ślubie i nadal rozporządzały swoim
majątkiem.
Co prawda trzeba wspomnieć o haniebnych czynach kościoła względem
kobiet, kiedy były palone na stosach jako czarownice. Były mądre, mądrzyły
się - i taki był tego skutek. Mężczyźni
nie potrafili znieść upokorzenia. Płonęły stosy.
Gwałtowne zmiany przyniosła rewolucja francuska.
Wprowadziła we Francji całkowite równouprawnienie płci, dając kobietom te same
prawa, co mężczyznom. Stan ten trwał jednak bardzo krótko. Napoleoński kodeks
cywilny pozbawił kobietę prawa do dysponowania majątkiem, nakazywał całkowite
posłuszeństwo mężowi, nie dawał właściwie żadnych szans rozwodu, kobieta nie
mogła wystąpić samodzielnie do sądu. Jego postanowienia były rozpowszechnione
przy udziale wojsk zdobywającego Europę przez Napoleona Bonaparte i w
niektórych krajach dotrwały nawet połowy XX wieku, również w Polsce.
Ale jednak z biegiem czasu zaczęto dostrzegać to, co jest
tak wielką siłą kobiety, co ją pozytywnie na tle mężczyzn wyróżnia: opiekuńczość, empatia, intuicja, ofiarność.
Prawo głosu kobiety zaczęły jednak otrzymywać dopiero w
XX w. Najpierw kobiety otrzymały prawo głosu w Finlandii,. Był rok 1906.Od 1918
mogły głosować w Wielkiej Brytanii (ale dopiero od 30. roku życia), W Polsce od 1919. W USA od 1920. We Francji
doczekały się one tego dopiero w roku
1944, we Włoszech w 1946, w Szwajcarii w 1971, Portugalii w 1974 r. Najbardziej „prokobieca” jest Skandynawia.
Podobnie jak w innych krajach Polki zajmują się polityką,
obejmują wysokie stanowiska. Nie zawsze im to jednak wychodzi. U nas nie każda
pani premier jest mądra i niezależna jak premier Wielkiej Brytanii Margaret
Thatcher. Na Wyspach Brytyjskich również królowe potrafią być wszechwładne, z królową Wiktorią w roli
głównej.
W Polsce zaś do historii przechodzą nie panie bawiące się
w politykę, lecz kobiety genialne. Królową polskiej mądrości jest pierwsza w historii kobieta Noblistka Maria
Skłodowska - Curie. W naszych czasach, w
świecie muzycznym prym wiedzie Agnieszka Duczmal , jedyna w Europie i
świecie kobieta - dyrygent o tak wielkiej skali talentu.
Ewangelicy dopuszczają kobiety do godności kapłańskich, kobiety
chodzą nawet w szatach biskupich. Natomiast katoliccy biskupi traktują je jako
siły pomocnicze, kucharki, sprzątaczki, nie tak znowu rzadko jako nałożnice. Co
prawda papież Franciszek zrobił krok do
przodu, powołał do grona Międzynarodowej Komisji Teologicznej aż 5
kobiet, jest to rekord, dotąd były dwie.
W męskiej chęci dominacji, walki i udowodnienia czegoś za
wszelką cenę, Ewa jest niczym uderzeniem skrzydeł motyla pośród wybuchu męskich
ambicji i ślepych pragnień.
Przecież
to kobiety zaprowadzają ład tam, gdzie mężczyźni wprowadzili chaos.
Kobieta
ma w rękach najważniejszy skarb - miłość.
Poeta francuski ( polskie korzenie) Charles Baudelaire pisał, że kobieta
jest zaproszeniem do szczęścia, bo świat bez kobiet byłby jak ogród bez
kwiatów.
Julian Tuwim:
Od
grzechu zaczął się jej świat,
A że
Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
Jest
więc odtąd na wieki i grzeszna, i święta,
Zdradliwa
i wierna, i dobra i zła,
I
rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza,
I
gołąb i żmija, i piołun i miód,
I
anioł i demon, i upiór i cud,
I
szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna,
Początek
i koniec – kobieta, acha!
Powiadało się, że światem rządzą mężczyźni a nimi kobiety.
Jest to nieprawda. Kobiety już dawno rządziły same i to bez męskiej pomocy . Właśnie
wówczas świat był o wiele lepiej rządzony. Tyle, że to było tak dawno, iż
wydaje się bajką.
Matriarchat to
dawna, bardzo ciekawa epoka historyczna.
Za pierwszą formę rozwoju społecznego uznawano heteryzm
żywiołowy. Polegał na współżyciu wielu
kobiet z wieloma mężczyznami. Takie czasy hippisowskie przed wieloma laty.
Później była epoka prawa macierzyńskiego.To czas pełnego
matriarchatu, w którym mężczyźni zajmowali podrzędną rolę. Pojawiła się jednak instytucja
małżeństwa, w którym kobieta współżyła z jednym mężczyzną. Panowała jednak
kobieta. Mężczyzna zajmował się wojnami i łowiectwem, co trzymało go z dala od
domu, aby nie przeszkadzał w rządzeniu. Rodzina i stada zwierząt były
podporządkowane kobietom, a potomstwo uznawano w linii matki.
Kultura matriarchalna cechowała się głębokim humanizmem.
Była to epoka dobrobytu i pokoju. Władza społeczna i polityczna należała do
kobiet. Zbieractwem zajmowały kobiety, mężczyźni
łowiectwem.
Matriarchat trwał około 30 000 lat. Przejawiał się w
ideologicznym systemie rządzenia, który nosił charakter religijny i wyrażał się
w kulcie bogiń. Pojawiła się wtedy idea
Wielkiej Bogini, która była Bogiem naczelnym. Jako Magna Mater – Wielka matka
rządziła całością, była boginią życia, śmierci i odrodzenia.
Obejmowała swoim panowaniem życie roślin, zwierząt i
ludzi. Zarządzała wegetacją, naturą, a jej macica tkwiła w ziemi, która rodzi
bez przerwy wszelkie formy życia. Elementy matriarchatu widzimy w religiach - w
judaizmie i chrześcijaństwie. Ale to szczątkowo, raczej symbolicznie.
LILIT w żydowskiej tradycji kabalistycznej uchodzi za
pierwszą kobietę i jest symbolem walki o godność i szacunek dla kobiet. Starożytni
Hebrajczycy za swojego głównego Boga
uznawali boginię określaną jako królową niebios.
Kościół katolicki na piedestał wyniósł Maryję i
aczkolwiek nie odgrywa Ona znaczącej
roli w Nowym Testamencie, to jednak stała się istotą drugą po Bogu. Można powiedzieć, że dano jej
aspekty dawnej bogini.
Również w religii starożytnej Grecji pobrzmiewały
elementy dawnego matriarchatu. Gaję uważano za matkę ziemię, boginię
wszystkiego, co rośnie. Była ona wszechmatką i zrodziła istoty ludzkie. Echa
dawnych bogiń przetrwały również w kulturach Celtów i Etrusków.
Jeszcze dziś w Chinach mieszka społeczność Mosuo, która funkcjonuje na zasadach matriarchalnych. Mosuo nie należą do rodzin matek swoich dzieci. Żyją w domach swoich
własnych matek. Rolę ojców pełnią wobec dzieci swoich sióstr. W tej kulturze
nie istnieje małżeństwo. Kobiety i mężczyźni mogą nawiązać romans z kim chcą. Najwyższą
pozycję w domu zajmuje najstarsza kobieta - matka rodu.
Inne matriarchalne społeczności to m.in. Ajnowie w
Japonii , na Oceanie Spokojnym, w
Indiach, niektóre społeczności Bantu w Afryce. W Ameryce Północnej - wśród
Indian.
Ongi kobiety odgrywały dominującą rolę. Były głowami
rodu, szamankami i kapłankami. Oddawano cześć boginiom, rodzicielkom świata,
które różnie nazywano w poszczególnych kulturach i religiach. Ich atrybutami
były: płodność, tajemnica nowego życia i rodzicielstwo.
Tak jak matriarchat ustępował stopniowo patriarchatowi,
tak religie pogańskie były wypierane przez religie monoteistyczne. I wtedy
dopiero zaczęła zmieniać się rola kobiety w społeczeństwie. Ich wyższość nad
mężczyznami malała.
Erich Fromm twierdzi, że mężczyźni mając kompleks
płodności wynikający z tego, że zazdroszczą kobietom możliwości rodzenia,
wykreowali teorię, według której świat został stworzony przez słowo, a nie
zrodzony przez kobietę.
W religiach monoteistycznych, w chrześcijaństwie, judaizmie
i islamie na pierwszym miejscu stawia się SŁOWO. Na początku było słowo -
czytamy w Ewangelii św. Jana. Kobieta zaczęła występować w roli drugorzędnej,
usługowej. I tak pozostało po dzień dzisiejszy. Także w polskim Kościele katolickim,
co wydaje się być sprzeczne z dowodami biblijnymi.
Otóż Pan Bóg stwarzając świat materialny, aby stworzyć
mężczyznę, posłużył się materiałem
stosunkowo prymitywnym, zwykłą gliną. Aby stworzyć kobietę, konieczny był
materiał bardziej uszlachetniony. W rozmowie z Szatanem Ewa wykazała się
bystrością intelektu i wyraźnie zastanawiała się nad konsekwencjami swoich
działań. Adam natomiast usłyszał od niej polecenie, gdy podając mu jabłko
powiedziała: "Zjedz to" ten
bez dyskusji, bezmyślnie zjadł. Co było potem - wiadomo.
Stworzenie, które ma więcej oleju w głowie, większą
ponosi odpowiedzialność i cięższą otrzymuje karę od niewykształconego głupca.
Ewa została podporządkowana Adamowi, co dla stworzenia
inteligentnego jest oczywiście bardzo upokarzające. Mądra Ewa, mądra kobieta
została upokorzona na samym początku.
Jest wiele dowodów na wyższość kobiety.
Otóż człowiek zajmuje pozycję pośrednią pomiędzy
zwierzętami a aniołami. Prawda? A kto bardziej przypomina anioła: mężczyzna czy
kobieta?
Św. Tomasz w "Summie teologicznej" przyznaje,
że kobiety mają intuicję bardziej rozwiniętą, a przez to bardziej przypominają
(również i pod względem intelektualnym) aniołów.
Co prawda w pierwszych gminach chrześcijańskich kobiety
mogły pełnić ważne funkcje. Szczególną troską otaczano wdowy. W
XII i XIII wieku prężnie rozwijające się klasztory żeńskie dawały możliwość
kształcenia się wielu kobietom. Nawet w średniowieczu miały wpływ zarówno na życie
kościelne jak i polityczne.
Kobiety wtedy nie musiały przyjmować nazwiska swego męża
po ślubie, a także nadal rozporządzały swoim majątkiem. Co prawda trzeba
wspomnieć o haniebnych czynach kościoła względem kobiet, kiedy były palone na
stosach jako czarownice. Były mądre, mądrzyły się - i taki był tego skutek.
Gwałtowne zmiany przyniosła rewolucja francuska.
Wprowadziła we Francji całkowite równouprawnienie płci, dając kobietom te same
prawa, co mężczyznom. Stan ten trwał jednak zaledwie kilka lat. Jeszcze przed
końcem stulecia Francja zdążyła przywrócić ograniczenie praw kobiet.
Napoleoński kodeks cywilny pozbawiał kobietę prawa do
dysponowania majątkiem, nakazywał całkowite posłuszeństwo mężowi, nie dawał
właściwie żadnych szans rozwodu, kobieta nie mogła wystąpić samodzielnie do
sądu, itd. Jego postanowienia były rozpowszechnione przy udziale wojsk
zdobywającego Europę przez Napoleona Bonaparte i w niektórych krajach dotrwały
nawet połowy XX wieku.
Ale jednak z biegiem czasu zaczęto dostrzegać to, co jest
tak wielką siłą kobiety, co ją pozytywnie na tle mężczyzn wyróżnia: opiekuńczość, empatia, intuicja, ofiarność.
Prawo głosu kobiety zaczęły otrzymywać dopiero w XX w. W
1906 r. kobiety otrzymały prawo głosu w Finlandii, w 1918 w Wielkiej Brytanii
(ale dopiero od 30. roku życia), w 1919 w Polsce, w 1920 w USA. We Francji
doczekały się one tego dopiero w roku
1944, Włoszech w 1946, w Szwajcarii w 1971, Portugalii w 1974 , po pokonaniu
Salazara. Najbardziej prokobieca jest Skandynawia. Już Jan Chryzostom Pasek w
swoich pamiętnikach podał wiele przykładów znaczącej pozycji kobiety w Danii.
Polska kobieta w niektórych środowiskach nadal jest traktowana
po staremu. Prawo prawem, ale obyczaje, zwyczaje pachną dulszczyzną. Widać to
również w podejściu części kleru do roli kobiety w naszym życiu.
Ewangelicy nie boją się kobiet w szatach biskupich, kler
katolicki korzysta z nich w roli kucharek, sprzątaczek itp. Papież Franciszek zrobił
kolejny kroczek do przodu i powołał do grona Międzynarodowej Komisji
Teologicznej 5 kobiet.
Poeta francuski Charles Baudelaire mawiał, że kobieta
jest zaproszeniem do szczęścia, bo świat bez kobiet byłby jak ogród bez
kwiatów.
W męskiej chęci dominacji, walki i udowodnienia czegoś za
wszelką cenę, Ewa jest niczym uderzeniem skrzydeł motyla pośród wybuchu męskich
ambicji i ślepych pragnień.
Kobiety zaprowadzają ład tam, gdzie mężczyźni wprowadzili
chaos.
Kobieta ma jedyny świat – miłość.
Najdłużej panującą monarchinią Wielkiej Brytanii jest
Elżbieta II (we wrześniu br. pobiła rekord swojej praprababki królowej
Wiktorii). Okupuje tron od 1952 r. Królową ma również Dania – Małgorzatę II.
Oto kraje, w których kobiety zajmują lub zajmowały do
niedawna fotele prezydenckie lub szefów rządu: Szwajcaria, Dania, Norwegia, Łotwa, Nadniestrze, Jamajka, Trynid i Tobago,
Peru, Bangladesz, Litwa, Malta, Kosowo, Korea Płd, Chile, Brazylia, Argentyna,
Liberia, Republika Śrdokowoafrykańska.
W III RP mieliśmy dotąd dwie panie premier: Hannę
Suchocką i Ewę Kopeć. Właśnie na czele rządu stanęła pani Beata Szydło.
Artysta i muza. Piękna kobieta i wielki artysta. Związek artysty z muzą najczęściej
bywa burzliwy.
Oto kilka pięknych kobiet, które podbiły serca uznanych
twórców. Były to kobiety z temperamentem, błyszczały zarówno urodą, jak i inteligencją.
Współkreując świat dzielony z artystami przyczyniały się do sukcesów artystycznych swoich
kochanków czy mężów. Patrząc na historię tych związków wiele było dramatów i
zdrad, aczkolwiek niektóre muzy cechowała ogromna siła i wytrzymałość na życiowe
przeszkody.
Helena Diakonova (Gala Dali) była żoną i muzą Salvadora Dali. Co prawda,
przy okazji była muzą wielu innych artystów. Początkowo związała się z Paul Éluardem (francuski poeta, autor pięknych liryk
miłosnych), z którym miała córkę Cecile. Nie była wzorową matką.
W 1929 r. wraz z mężem odwiedziła w Hiszpanii Salvadora
Dali, nawiązał się między nimi romans, który spowodował rozpad jej pierwszego małżeństwa. W
1934 r. wzięli ślub cywilny, a w 1958 r. ślub kościelny. Uważa się, że Gala - swoim głębokim uczuciem - ocaliła Salvadora przed szaleństwem i przedwczesną śmiercią.
Polski akcent znajdujemy w córce rzeźbiarza Cypriana
Godebskiego. Naukę i wychowanie pobierała w klasztorze Sacré-Cœur, skąd jako 14-latka
uciekła do Londynu. Po powrocie do Paryża wyszła za mąż za Tadeusza Natansona i
zaczęła iście paryskie życie.
Znana była jako Misia Sert, jako Misia Godebska, jako
Maria Zofia Olga Zenajda Godebska oraz jako Misia Natanson.
Nie była kobietą jednego artysty, a muzą kilku twórców pierwszej połowy XX wieku w Paryżu. Między
innymi została kochanką, potem żoną
malarza hiszpańskiego José Maria Sert y Badia.
Prowadziła dom otwarty, w którym spotkali się najwięksi
artyści tamtych czasów od Renoir’a ( jego obraz - na zdjęciu), do Toulouse-Lautrec’a,
nieco później dołączył Pablo Picasso. Uwieczniona
została na obrazach Renoir’a,
Toulouse-Lautrec’a, Bonnarda.
Rzeźbiarka Camille Claudel była kochanką i - jeśli
tak można powiedzieć - intelektualną
partnerką jednego z największych rzeźbiarzy francuskich Auguste’a Rodina. Po zerwaniu związku piękna Camille popadała w obłęd. Obwiniała Rodina za dręczenie, złamanie jej kariery i utratę
młodości. Znalazła się w szpitalu psychiatrycznym. W tamtych czasach
umieszczenie w szpitalu psychiatrycznym kobiety, równało się wyrokowi nie do
odwołania. W szpitalu przebywała do śmierci. Umarła w zapomnieniu. Były kochanek
nie odwiedził jej ani razu.
Towarzyszką jego życia była przez cały czas Rose Beuret; nie
zerwał z nią kontaktów także wtedy, gdy był w związku z Camille Claudel. Początkowo była muzą rzeźbiarza, potem została kochanką i
matką jego syna. Obie pozowały do prac rzeźbiarza. Krytycy wyżej cenią rzeźby,
do których pozowała nieszczęsna Camille.
Pablo Picasso miał wiele kochanek. Krytycy francuscy twierdzą,
że jego życie seksualne biło na tym polu wszystkie możliwe rekordy. Romansował z dziesiątkami, a nawet setkami kobiet, jednak
liczyło się tylko 7 niewiast.
Z tych siedmiu kobiet, dwie popełniły samobójstwo, dwie
popadły w obłęd, jedna odeszła z własnego wyboru, jedna przedwcześnie zmarła.
Ostatnia miłość okazała się najważniejsza i
najpoważniejsza. W 1961 r. Picasso poślubił skromną dziewczynę Jacqueline Roque, którą sportretował w największej ilości swoich prac. Mówi się o ok. 400 jej portretach! Trzynaście lat po śmierci Picassa, Rogue
popełniła samobójstwo. Rogue była drugą żoną Picassa.
Aurelia z domu Szacsznajder, primo voto Szabłowska, sekundo
voto Reymontowa, była córką kupca, hurtownika handlującego butami. Odziedziczyła
po ojcu zmysł do interesów. Była dobrze wykształcona. Grała na fortepianie, świetnie mówiła po
francusku. Pierwsze jej małżeństwo było nieudane. Unieważnienie małżeństwa
wymagało wiele zachodów i sporo kosztowało. W końcu papież Leon XIII zgodził się na nie.
W tym mniej więcej czasie coraz głośniej było o Władysławie
Stanisławie Reymoncie (1867 – 1925, na zdjęciu). W TYM ROKU MIJA 90 LAT OD ŚMIERCI
NOBLISTY.
Był to mężczyzna niskiego wzrostu, otyły blondyn, gmerający
bez przerwy w gęstej czuprynie. Przez binokle przebłyskiwało łagodne
spojrzenie. W lipcu 1900 r. pisarz uległ poważnej kontuzji w katastrofie
kolejowej pod Warszawą. Dostał wysokie odszkodowanie, co poprawiło jego dotąd nienajlepszą sytuację
finansową.
15 lipca 1902 r. Władysław Reymont ożenił się z 32-letnią
Aurelią Szacsznajder. W podróż poślubną wyjechali do Paryża, a potem gościli w Beg
Meil (Bretania), gdzie Reymont zaczął pisać „Chłopów”. Podróżowali
także po całej Francji, po Włoszech. Do Francji Reymont będzie przyjeżdżał dość
często.
Gdy wrócili do Warszawy, pani Aurelia, nazywana Lila, weszła
w środowisko żon sławnych artystów, które spotykały się na poranną kawę w
"Ziemiańskiej" albo u "Lourse'a". Aurelia Reymontowa
zaprzyjaźniła się z Anną Żeromską, żoną
pisarza Stefana Żeromskiego. Monika
Żeromska - córka autora „Popiołów” - pisze, że pani Reymontowa „ ubierała się jak
młodziutka dziewczyna, w lekkie kolorowe sukienki, puszyste jasne futerka,
malutkie kolorowe kapelusiki, kiedy reszta pań nosiła sztywne czarne karakuły i
raczej niekrzyczące kolory".
Jak przekazały potomności damy z towarzystwa, w którym
obracała się żona Reymonta, była ona przekonana o swej bezdyskusyjnej
słuszności pod każdym względem, ale co więcej, w domu zaprowadziła tyrańskie
porządki.
Do kawalerskiego, dość swobodnego dotąd życia pisarza
wprowadziła iście wojskowy rygor. Musiał
jadać regularnie, o wyznaczonej porze i
tylko te potrawy, które sama uznawała za smaczne i zdrowe. Pouczyła go, żeby
nie śmiał się „całą gębą”, po chłopsku, żeby się - jak to miał w zwyczaju – nie
spoufalał się z byle kim. Usiłowała odzwyczaić go od palenia papierosów, co
jednak przychodziło jej z trudem, jak zresztą większość „nakazów i zakazów”.
Skąpstwo pani Reymontowej było powszechnie znane. Nawet
mieszkanie mieli maleńkie, na ten temat krążyły po Warszawie anegdoty i
dowcipy. Gdy Reymontowie mieszkali w Warszawie przy ulicy Zgoda 12, na piątym
piętrze, w wieży nad redakcją wydawnictwa Gebethnera i Wolffa, lokum mieli tak
ciasne, że, jak mawiał Kornel Makuszyński: „Człowiek, cokolwiek od Reymonta
roślejszy, już by mieszkać tu nie mógł, położywszy się bowiem, nogami
zwisającymi przez okno tamowałby ruch ulicy”.
W 1920 r. Reymont
kupił w Wielkopolsce majątek Kołaczkowo,
tam spędzał miesiące letnie, zimą wracał do Warszawy. Nagroda Nobla, którą
Władysław Reymont otrzymał w 1924 r. za „Chłopów”, wynosiła - bagatela – 200 tys. złotych. Raj dla pani
Reymontowej!
To ona zajęła się administracją majątku, wydawała pieniądze
na lewo i prawo, głównie na własne potrzeby, czy raczej zachcianki. W świecie
literackim Warszawy nazywano ją „panią laureatową”. Męża zachęcała jedynie, aby
pisał, pisał i pisał. Z pożytkiem dla „kasy”. Nie o sławę męża bynajmniej jej
chodziło. Słowem była to mało wykwintna osóbka, żal wielki, że usidlała
poczciwego i znaczącego tak wiele w naszej literaturze pisarza. Za pieniądze
uzyskane z Nagrody Nobla kupowała
posiadłości ziemskie i … cukiernie.
Pisarz w testamencie zastrzegł, że majątek w Kołaczkowie, po
jego śmierci, ma zostać przekazany na dom
pracy twórczej poznańskiego Związku Literatów, którego był prezesem. Nie spełniła jego woli.
Władysław Reymont zmarł 5 grudnia 1925 roku. Aurelia Reymontowa
wyszła wkrótce za mąż. Sprzedała Kołaczkowo, zbudowała piękną willę na
warszawskim Żoliborzu.
II wojna światowa zakończyła chciwej życie żony Władysława
Reymonta. Już w czasie wojny rozwiodła się z panem Czeszerem. Był Żydem. Został
zamordowany w warszawskim Getcie. Zmarła w swojej willi podczas bombardowania
Warszawy.
Najbliższe tygodnie wypełni nam XVII Międzynarodowy Konkurs
Chopinowski. Do największych propagatorów i najwybitniejszych wykonawców muzyki
Chopina należał Ignacy Jan Paderewski
(1860-1941) – pianista, kompozytor, mąż stanu, premier II RP.
Powiedział o Chopinie tak:
„Zabraniano nam Słowackiego, Krasińskiego, Mickiewicza.
Nie zabraniano nam Chopina. A jednak w Chopinie tkwi wszystko, czego nam
wzbraniano: barwne kontusze, pasy złote lite, posępne czamarki, krakowskie
rogatywki, szlachecki brzęk szabel, naszych kos chłopskich połyski, jęk piersi
zranionej, bunt spętanego ducha, krzyże cmentarne, przydrożne wiejskie
kościółki, modlitwy serc stroskanych, niewoli ból, wolności żal, tyranów
przekleństwo i zwycięstwa radosna pieśń ”.
X
Ludzi wielkich najczęściej znamy jednostronnie. Stawiano
im pomniki już za życia. Do takich twórców należał i Chopin, i Paderewski.
Ignacy Jan Paderewski podbił Amerykę nie gołosłownymi
przemówieniami, lecz wielkością swojego muzycznego talentu. Zaskarbił sobie
szacunek samego prezydenta Stanów Zjednoczonych. W marcu 1916 roku Paderewski
przestawił mu kwestię polską. Podczas z
kolejnych spotkań Woodrow Wilson rzekł do niego: "Mój drogi Paderewski,
mogę zapewnić pana, że Polska się odrodzi i będzie znów istnieć".
X
Zejdźmy na moment
z cokołów, spójrzmy na premiera II Rzeczpospolitej i znakomitego artystę zarazem, nie jak na postać pomnikową, lecz bardzo ludzką, zakochanego „śmiertelnie” w pięknej Helenie.
Pierwsza jego żona Antonina z Korsaków umarła młodo.
Paderewski był już wtedy znany w świecie. Był ojcem kalekiego, chorego na
paraliż dziecięcy, syna Alfreda. Syna
zostawiał pod opieką przyjaciół Heleny i skrzypka -Tadeusza Górskich w Paryżu.
Sam zaś koncertował, głównie za oceanem, zbił tam zresztą fortunę.
Życie ciągle przynosi nam niespodzianki. Paderewski
zakochał się w Helenie Górskiej. Była to kobieta piękna. Miłość została
odwzajemniona. Pan Górski dostrzegł gorące uczucia i pierwszy zażądał rozwodu.
Paderewski: „Były to ciężkie chwile dla nas wszystkich,
pełne napięcia i wzruszeń, przy czym muszę przyznać, że Górski zachował się jak
najbardziej szlachetnie i lojalnie”.
Co prawda w Kościele katolickim nie ma rozwodów
(Franciszek otwiera, podpowiada na tym obszarze nowe, ludzkie rozwiązania, co prawda nie wiemy co z tego wyniknie),
jednak jakimś cudem Paderewski ślub z rozwódką miał kościelny.
Gdy już Paderewski na dobre wrócił do kraju i został premierem II Rzeczpospolitej, piękna Helena
pokazała co potrafi. Po prostu tak jej urosły piórka, że zaczęła się wtrącać do
polityki. Uwielbiana przez męża, dość szybko została przez warszawskie
towarzystwo odrzucona.
Poeta Jan Lechoń napisał, że pani premierowa „kręci
Polską niby łyżką w zupie”.
Ułożono uszczypliwie na jej temat dwuwiersz:
„Jak Polska Polską, od królowej Bony
Jeszcze nigdy mąż zacny nie miał takiej żony”.
Dostało się również samemu Paderewskiemu. Choć był wynoszony pod niebiosa zagranicą, tak w kołach
politycznych, jak i oczywiście muzycznych, rodacy - Polacy nie byliby sobą,
gdyby i jemu nie zaoszczędzili cierpkich złośliwostek. Tak o nim w kabaretach
śpiewano:
„Jam jest król tonów – któż mi zaprzeczy?
Jeno na głowie ma tyle rzeczy.
Że już nie wiem, jak se radzić,
Jak do końca doprowadzić
Oną robotą, psiawiara, onę robotę!”.
Piękna Helena została przez „warszawkę” odrzucona. Swoją
urodą chciała przyćmić świat cały. Głośno wyrażała swoje poglądy, najczęściej
niezbyt mądre. Zakochany w niej wielki
artysta – mąż stanu przyjmował jej wybryki milcząco, nie reagował. Kochał i pewnie
trochę cierpiał. Miłość do pięknej Heleny nie dała się wszak niczym osłabić.
Reagowała nie tyle ulica, co inni politycy i przede
wszystkim poeci, satyrycy, świat artystyczny. Krążył po Warszawie dowcip,
jakoby pani premierowa zwiesiła na ołtarzu w którymś z kościołów drogocenne
votum – korale i naszyjnik przed obrazem, z dedykacją : „Marii – Helena”.
X
Tak oto Festiwal Chopinowski stał się pretekstem do napomknięcia
o wielkiej miłości, wielkiego pianisty, kompozytora, męża stanu, jakim był Ignacy Jan Paderewski.
O życiu miłosnym Fryderyka Chopina wiemy jeszcze więcej. Nie
przeżywał miłosnych tragedii, był przez kobiety kochany i sam uczucia te z
przyjemnością odwzajemniał . Nawet przy jego łożu śmierci czuwały głównie
piękne niewiasty. Co prawda niezbyt spisała się pani George Sand właśnie wtedy, gdy Fryderyk leżał na łożu śmierci. Ani
razu go nie odwiedziła i nawet nie pofatygowała się na pogrzeb Chopina, choć
uczestniczył w nim cały Paryż.
Kobieta zmienna jest i ona rządzi może nie tyle światem,
co nami – mężczyznami. A jeśli już się za politykę bierze, to przydałoby się jej wiedzieć, że wzorców („wzorczyń”) ma wcale nie mało. Od pani Margaret Thatcher do Angeli Merkel, z
naszą polsko - włoską królową Boną na czele.
FRYDERYK WILHELM NIETZSCHE (1844-1900) - "Kiedy idziesz do
kobiety, nie zapomnij bicza".
"Żonaty filozof to postać komediowa". Oto aforyzmy mędrca. Niemieckojęzycznego filozofa, prozaika
i poety. Geniusza.
Mizoginia (patologiczny wstręt mężczyzny do kobiet) opanowała
go, gdy skończył 40 lat.
Będąc młodzieńcem
miał wręcz nienaturalny popęt seksualny. Sny miał głównie erotyczne. Pisał, że "z dreszczem słyszałem w czasie
północy - wycie niosące bóle
rozkoszy".
Kobiece ciało było dla
niego święte, chciał je mieć na własność i dysponować nim w niczym nieskrępowany sposób.
Oświadczając się
kobietom, zawsze dostawał kosza. Kochał kobiety
piękne i bujnych, rubensowskich kształtach. Sam był cherlawy, brzydki z ogromnymi
wąsami. Od najmłodszych lat przewyższał innych inteligencją, a gdy już został młodym
profesorem uchodził za postać wybitną. Cierpiał przy tym na różne choroby.
Reumatyzm, nerwice, migreny i syfilis.
Każde
odrzucenie zalotów i próśb o rękę przeżywał jak cios nie do przyjęcia. To były
ciosy w jego serce i system nerwowy. Najpierw odrzuciła go pełna uroku siostra
przyjaciela, potem wyśmiała jego oświadczyny panna Trampedach,
narzeczona pewnego dyrygenta. Nietzsche rozpoczął życiowy marsz przez
mękę.
Przez 6 lat trzymał się z daleka od kobiet.Jednak znowu postanowił poszukać żony. Szukał tej
jedynej. Jego psychika była już poważnie nadwyrężona. Błąkał się po Europie. Po
Szwajcarii, jednak głównie przebywał we Włoszech. Mieszkał w Genui, Nicei, Wenecji, Turynie,
Rzymie. Tęskniąc do życia rodzinnego, rozglądał się za kobietą, piękną, inteligentną, dobrą.
Ludwika Salome była córką starego generała, Gustawa von Salome, Francuza,
protestanta. Ljola, jak ją pieszczotliwie nazywano, była osóbką prowadzącą się dość swobodnie i to od
dziewczęcych lat. W miłosnych orgiach konkurowała ze swoją matką.Nietzsche
poznał ją w 1882 r. w Rzymie. Była wówczas przyjaciółką innego mężczyzny. We troje spędzali czas na
filozoficznych rozmowach. Z czasem
wzbogacili je o zabawy seksualne. Ale filozof
zakochał się w niej do nieprzytomności.
To była jego miłość życia. Napisał o
tym w liście do matki i swojej siostry Elżbiety, bardzo religijnej starej
panny. List był dramatyczny skoro matka Nietzschego skomentowała go w słowach: „Albo
mój syn poślubi tę dziewczynę, albo zwariuje i zastrzeli się”.To były istotnie święte
słowa.







